ďťż



Dowcipy





Agacka - 02-05-2003 17:00
I jeszcze jeden jako że długi weekend sprzyja zdobywaniu szczytów:
Szczyt zręczności:
Złapać komara za lewe jajo prawą ręką nad lewym uchem w rękawicach bobserskich

Szczyt paniki:
Założyć hełm na lewą stronę

Szczyt ciemnoty:
Zapalić zapałkę, a potem drugą, aby zobaczyć, czy ta pierwsza się pali

Szczyt cierpliwości:
Puścić pawia przez słomke

Szczyt pornografii:
Fidel Castro jedzący banana

Szczyt odwagi:
Zjechać z 10 piętra gołą dupą na brzytwie i jajami chamować na zakrętach

Szczyt szybkości:
Zamknąć tak szybko szuflade na klucz, żeby go jeszcze do niej schować

Szczyt ignorancji:
Prezerwatywy robione na drutach

Szczyt nieufności:
Wiercić w rurociąg Przyjaźni i patrzeć w którą stronę ropa płynie

Szczyt pecha:
Zostać zabitym przez meteoryt ze złota

Szczyt niemożliwości:
Połaskotać tak żarówke, żeby w elektrowni się smiali

Szczyt siły:
Tak zgnieść złotówke, żeby orzełek się zesrał

Szczyt elegancji:
Wyskoczyć z okna z 11 piętra, a widząc w locie swoją sąsiadkę poprawić krawat

Szczyt bezszczelności:
Zapytać powodzianina:
-Jak się Panu powodzi? Czy się Panu nie przelewa?

Szczyt sadyzmu:
Przestraszyć strusia na betonie

Szczyt masochizmu:
Zjechać gołą dupą po nieheblowanej desce do wanny pełnej spirytusu

Szczyt skąpstwa:
Znaleźć plaster na odciski i kupić sobie buty o numer mniejsze

Szczyt lenistwa:
Położyć się na dziewczynie i czekać na trzęsienie ziemi






zbyszekP - 03-05-2003 08:45
Krótki dodatek do powyższych:

Szczyt skąpstwa:
Zanieść papier toaletowy do pralni

Szczyt bezczelności
Wyrzucić kogoś przez balkon z siódmego piętra i zapytać: "Dokąd się pan tak spieszy?"



zbyszekP - 03-05-2003 08:49

<font size=-1>[ Ta wiadomość była edytowana przez: zbyszekP dnia 2003-05-11 08:42 ]</font>



zbyszekP - 03-05-2003 08:51

<font size=-1>[ Ta wiadomość była edytowana przez: zbyszekP dnia 2003-05-11 08:42 ]</font>





zbyszekP - 03-05-2003 09:01

<font size=-1>[ Ta wiadomość była edytowana przez: zbyszekP dnia 2003-05-11 08:43 ]</font>



zbyszekP - 03-05-2003 09:20

<font size=-1>[ Ta wiadomość była edytowana przez: dnia 2003-05-11 08:41 ]</font>



ponury63 - 05-05-2003 12:50
Szczyt piractwa (?)
-Tato, mogę skopiować film z DVD na nasz komputer i wysłać go mailem do kumpla, żeby on kamerą pożyczoną od sąsiada zrobił sobie kopię na VHS??? :grin:



tdxls - 06-05-2003 08:20
Jaka jest różnica między bogatym a biednym mieszkańcem Florydy?
Biedny sam myje swojego Cadillaka.

Jaka jest różnica między kelnerem i pogodą?
Pogoda czasem nie dopisuje...

Jakie nazwisko najbardziej pasuje do łysego?
Pawłoski!

Co robią z bliźniakami w ZSRR?
Jednego wysyłajĹĄ w kosmos, a drugiego pokazują na dowód,że
wrócił.

Ile czasu potrzeba psychiatrze, aby zmienić żarówkę?
To zależy od tego, czy Żarówka będzie chciała się zmienić.

Czy wiecie jaki jest najlepszy szampon dla łysych?
CIF, bo nie rysuje powierzchni...

Co zrobić aby nie umrzeć z głodu na pustyni?
Upiec sobie babkę piaskową.

Jak nazywa się żona Herkulesa?
Frau Kules

Jak Królewna Śnieżka budzi krasnoludki?
Seven Up!

Jak się nazywa pomocnik laboranta?
Kolaborant.

Święto na "y"?
Ymynyny!

A wiecie jaki jest najlepszy środek na łysienie?
środek głowy...

Czym się różni Syrenka od krowy ?
Jak Syrenka nawali to stoi, a jak krowa nawali to pójdzie.

Co to jest "nic"?
Pół litra na dwóch.

Jak się nazywa babcia klozetowa?
Pisuardessa.

A jak dziadek klozetowy?
Kałboj.

Co można z jednej strony lizać, a z drugiej przyklepywać ?
Znaczek !

Co mówi kat ustawiając skazańca pod szubienicą?
Głowa do góry!

Jak zaczynają się przepisy w szkockiej książce kucharkiej?
Pożycz od sąsiada pół kilo mąki...

Co to jest bigos na winie ?
Co się nawinie to do bigosu!

Jak wygląda miłość w małżeństwie?
To proste: on kocha ją za-żarcie, a ona jego za-wzięcie.

Która laska jest najbardziej aerodynamiczna?
Ta, która nie stawia żadnego oporu.

Jaka jest największa anomalia fizjologiczno-polityczna?
Członek z ramienia wysunięty na czoło.

Czy kobieta po 60-tce może mieć prostopadły do ciała biust?
Tak, jak zmywa podłogę.

Co robi szklarz, gdy nie ma szkła??
Pije z gwinta....

Co to jest autosugestia ?
To jest sugerowanie sobie, że się ma auto.

A czy akumulator może zabić człowieka? (przypominam, napięcie 12V)
Zależy z jakiej spadnie wysokości

Co to jest: wisi u sufitu i grozi?
Żarówka firmy OSRAM!

Co to sĹĄ mieszane uczucia?
Gdy teściowa spada w przepaść twoim samochodem.

Jaka jest różnica między koniem i koniakiem?
Taka sama jak między rumem i rumakiem.

Co to jest kapitalizm ?
- wyzysk człowieka przez człowieka
A co to jest komunizm ?
na odwrót

Co to jest apatia?
Stosunek do stosunku po stosunku!

Kto to jest mąż?
Zastępca kochanka do spraw finansowo-gospodarczych.

Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego?
Żyrafa.

Co to jest czasoprzestrzeń?
Gdy kopiesz rów od tego słupka do trzeciej po południu.

Wiecie jakie wino jest najmocniejsze ?
Mszalne - a dlaczego?
Bo jak jeden wypije to wszyscy śpiewają.

Skąd wyjeżdża czołg ?
Czołg wyjeżdża z nienacka




ponury63 - 08-05-2003 12:10
Tdxls, świetne!!!!!!!!!!!!!!!

Rebus żydowski:
Pierwsze - nakrycie głowy
Drugie - dziecko krowy
Razem - instrument muzykowy
Co to jest?
Welonczele...

I jeszcze jeden:
Pierwsze - zwierz gryzoniowy
Drugie - przyrząd okrętowy
Razem - instrument muzykowy
Co to jest?
Mendalina...

Rysunkowy rebus żydowski.
Na rysunku widnieje: duża litera L, następnie trzy rysunkowe postaci dzieci przebite strzałą; w drugim wersie litera t; w trzecim - mała mysz i trzy kieliszki. Całość to wizytówka....

Samoel Grot-Przezdziecki, literat, mieszka Nalewki 3

I depesza:
Rysunek - drzewko, cyfra arabska trzy i rzymska pięć, ponownie arabska trójka i litera P, kolejna trójka i liczba sto, dwa psy, jeż i słoik dżemu...

Dziewko! Trzymaj cipę czystą! Przyjeżdżem!




ponury63 - 08-05-2003 12:21
Nie wiem, czy juz tego nie było, ale mi się strasznie podoba:

Błędny rycerz zabłądził na swej długiej wędrówce w posępnym, mrocznym lesie. Nadzieja już go opuścić miała, gdy usłyszał przecudne granie, jakoby pienia anielskie, a tak cudowna łagodność i błogość z tych pień biła, że serce rycerza napełniło się odwagą i postanowił sprawdzić, skąd też te niebiańskie dźwięki harfy dobiegać mogą. Dotarł też wkrótce do leśnej polany, na której w promieniach słońca siedziała przecudna dziewica w białej szacie, i swymi białymi palcy muskała struny harfy, dobywając z nich boskich tonów.
- Och, powiedz mi, piękna pani, co robisz tu, w tym mrocznym i posępnym lesie?! - zawołał zachwycony rycerz.
- A... tak se kurwa z nudów brzdąkam

:grin:



ponury63 - 08-05-2003 12:51
Dla Teski:

Ulubiony przebój położnych?
Pet Shop Boys "It's a sin" :grin:




tdxls - 08-05-2003 15:04
Jak różni ludzie polują na słonie?

MATEMATYK
jedzie do Afryki, odrzuca wszystko co nie jest słoniem i łapie jedną z pozostałych rzeczy.

DOÂŚWIADCZONY MATEMATYK
najpierw przeprowadza dowód istnienia co najmniej jednego słonia, a potem postępuje tak jak MATEMATYK

PROFESOR MATEMATYKI
przeprowadza dowód istnienia co najmniej jednego słonia, a jego złapanie pozostawi jako temat pracy magisterskiej dla swoich studentów

PROGRAMISTA
wykona następujący algorytm:

GOTO Afryka, Przylądek Dobrej Nadziei
REPEAT
złapany:=łap_zwierzę;
if złapany<>słon then begin
krok_na_zachód;
if brzeg then begin
krok_na_północ;
GOTO zachodni brzeg
end;
end
UNTIL złapany=słoń;

DOŚWIADCZONY PROGRAMISTA
przed wykonaniem tego programu umieści w Kairze jednego słonia, aby algorytm kiedyś się zakończył

PROGRAMISTA ASSEMBLEROWY
wykona ten sam algorytm, ale na czworakach

INŻYNIER
łapie losowo napotkane zwierzę i uznaje je za słonia, jeżli waży tyle, co którykolwiek ze znanych słoni (z dokładnością do 15%)

EKONOMISTA
nie łapie słoni: uważa, że słoń złapie się sam, o ile tylko dobrze się mu zapłaci

KONSULTANCI
nigdy w życiu na nic nie polowali i nie będą polować, ale za to oferujĹĄ swe usługi jako doradcy dla polujących

POLITYK
także nie łapie słoni, ale podzieli się słoniami, które złapałeś, z ludźmi, którzy na niego głosowali

PRAWNIK
nie łapie słoni, tylko dyskutuje z innymi PRAWNIKAMI, do kogo należą pozostawione przez słonie kupki

SPECJALISTA od PRAWA do PROGRAMÓW
zwykle ogłaszają, ze całe stado należy do nich, jako dowód przedstawiajĹĄc szczególny wygląd i zapach jednej z kupek

NACZELNY DYREKTOR
organizuje szeroko zakrojoną politykę słoniłowstwa bazujĹĄc na założeniu, że słoń to rodzaj szarej polnej myszy o dużo grubszym głosie

INSPEKTORZY UBEZPIECZENIOWI
nie interesują się słoniami, ale podążają za innymi myśliwymi gromadząc dowody, że ich samochody były załadowane niezgodnie z przepisami

HANDLOWIEC
nie łapie słoni, ale zajmuje się uzgadnianiem kontraktów na dostawę słoni na dwa dni przed otwarciem sezonu polowań

SPRZEDAWCA OPROGRAMOWANIA
łapie pierwsze napotkane zwierzę, wysyła do klienta i wystawia rachunek za słonia

SPRZEDAWCA HARDWARE
łapie króliki, maluje na szaro i sprzedaje słonie w wersji palmtop

<font size=-1>[ Ta wiadomość była edytowana przez: tdxls dnia 2003-05-08 15:13 ]</font>



myrmota - 08-05-2003 15:29
Faceci są jak telefony - albo zajety albo pomyłka



ketiso - 09-05-2003 18:35
Wywiad z bacą:
- Baco, jak wygląda wasz dzień pracy ? - Rano wyprowadzam owce, wyciągam flaszkę i piję...
- Baco, ten wywiad będą czytać dzieci. Zamiast flaszka mówcie książka.
- Dobrze, więc rano wyprowadzam owce, wyciagąm książkę i czytam. W południe przychodzi Jędrek ze swoją książką i razem czytamy jego książkę. W południe idziemy do księgarni i kupujemy dwie książki, które czytamy do wieczora. Wieczorem idziemy do Franka i czytamy jego rękopisy.

Wycieczka będąca w górach dowiedziała się, że na szczycie góry mieszka Baca-Czarodziej.
Poszli więc do jego chaty. Tam była żona bacy, która powiedziała, że mąż jest w ogrodzie.
Turyści udali się tam i zobaczyli górala wiszącego na jednej ręce na gałęzi drzewa, a w drugiej trzymającego książkę Zapytali:
-Baco, podobno jesteście czarodziejem?
A on na to przekładając kartkę ręką, którą trzymał się drzewa( wisząc w powietrzu):
-Iiii tam, brednie jakieś....




Krystian - 10-05-2003 06:47
Może być o bacy...
Baca obserwuje atrakcyjną autostopowiczkę.Zatrzymuje się samochód, laska wkłada głowę przez okno, kierowca guźiczkiem (bzzzzzzzzzzzzzzzyt)podnosi szybę, wysiada, dokonuje czynu nierządnego...:grin:,
...a Baca na to ,,Takigo ałta se nie kupje, ale takie dźwi to na pewno se sprawjym!!!



Krystian - 10-05-2003 06:53
O tym samym BACY tylko zimą...
Idzie Baca do kościoła a tu przejeżdża narciarka i łups do zaspy na główkę...Baca niezbyt długo przyglądał się wystającym z zaspy wdziękom i wziął się do roboty :grin:...
Spod śniegu słyszy ,,JA GUT JA GUT..."
...a Baca na to : ,,A cichoj ze, skond jo ci jagód w zimie wezme...:grin:"

<font size=-1>[ Ta wiadomość była edytowana przez: Krystian dnia 2003-05-10 06:55 ]</font>



Krystian - 12-05-2003 20:59
Przychodzi BACA do lekarza...
- Ponocku dochtorze, moja baba pojechała do rodziny, a jo sie dźieckiym łopiekuje: myje, psebjyrom, woze na spacyry, śpiwom kołysanki...a łono ćęgiem płace i traci na wodze...
- A czym pan dziecko karmi?
- ŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁOOOOOOOOOOOO!!! Wjedźołem ze ło cymś zapomniołem !!! :lol:



Agacka - 12-05-2003 21:52
W jednym barze wszyscy byli dumni z tego, że ich barman był najsilniejszym facetem w okolicy. Wywiesili ogłoszenie, że jeśli znajdzie się ktoś silniejszy, to dostanie 1000$. Dużo było chętnych do zmierzenia się z barmanem, ale nikt nie umiał go pokonać. Odbywało się to w ten sposób, że barman brał cytrynę i tak ją ściskał, aż wycisnął z niej cały sok - kto wycisnąłby choć kropelkę - wygrywał.

Pewnego dnia wszedł do baru niepozorny człowieczek w dużych okularach i powiedział cieniutkim głosem:

- Chciałbym spróbować.

Gdy goście przestali rechotać, barman powiedział -dobra - wziął cytrynę i wycisnął, po czym podał pozostałości człowieczkowi.
W barze zapadła grobowa cisza, bo facio wziął cytrynę w pięść, ścisnął, a do szklanki spadło sześć kropel soku.
Barman wypłacił 1000$ i pyta się:
- czym się pan żywi? jest pan drwalem?
a facio mówi - jem to co wszyscy, a pracuję w Urzędzie Skarbowym!!!............



Agacka - 12-05-2003 21:56
47-letnia kobieta zrobiła sobie operacje plastyczną twarzy. Po operacji wszystko zagoiło się bez problemu i babka cieszyła się strasznie swoim nowym wyglądem. Poszła do sklepu i zaczęła rozmowę ze sprzedającym tam mężczyzną:
- Jak pan myśli ile mam lat?
- 30, prawda?
- Nieeeee, mam 47
Następnego dnia poszła do McDonalda. Składając zamówienie, zapytala młodego kasjera:
- Na ile lat wyglądam wg pana?
- Myśle że ma pani tak z 37...
- Nieeeee, mam 47
Po tym jak zjadła, w drodze powrotnej do domu, w autobusie zagadała jeszcze do 85-leniego dziadka i zadała mu to same pytanie co poprzednikom:
- Paniusiu, ja mogę określić wiek każdej kobiety, wkładając jej ręce pod bluzkę.
Kobieta zdziwiona tym co gościu odpowiedział pozwoliła mu szybko chwycić za cycki. Mężczyzna jeszcze przez chwile myślał i w końcu powiedział:
- 47.... ma pani 47 lat
- Skąd pan wie? Jak pan to zrobił?
- Stałem za panią w kolejce w McDonaldzie



tdxls - 13-05-2003 13:17
Małżeństwo jedzie samochodem już przez dłuższą chwilę nie odzywając się do siebie po wcześniejszej sprzeczce. Nagle żona zauważa stodołę z różnego rodzaju bydłem: krowy, byki, świnie ...
- Twoja rodzina? - pyta sarkastycznie żona.
- Tak, teściowie - odpowiada mąż....




tdxls - 13-05-2003 13:22
PORÓWNANIE SPOSOBU, W JAKI MĘŻCZYZNA I KOBIETA KORZYSTAJĄ Z BANKOMATU.
(uwaga techniczna od tłumacza: to jest taki amerykański bankomat, do którego podjeżdza się samochodem i obsługuje przez okno nie wysiadając)

On :
podjechać,
włożyć kartę,
wprowadzić PIN,
wziąć pieniądze, kartę i kwitek,
odjechać.

Ona :
podjechać,
poprawić makijaż,
zgasić silnik,
włożyć kluczyki do torebki,
wyjąć z samochodu, bo za daleko zaparkowała,
znaleźć kartę w torebce,
włożyć kartę do bankomatu,
znaleźć w torebce karteczkę z zapisanym wcześniej PIN-em,
wprowadzić PIN,
przestudiować instrukcję,
wcisnąć Cancel,
wprowadzić kod jeszcze raz, prawidłowo,
wziąć pieniądze,
wrócić do samochodu,
poprawić makijaż,
znaleźć kluczyki,
uruchomić silnik,
ruszyć,
zatrzymać się,
cofnąć,
wyjść z samochodu,
wrócić do bankomatu i zabrać kartę z kwitkiem,
z powrotem do samochodu,
włożyć kartę do portfela,
włożyć kwitek do torebki,
zanotować na karteczce ile się wzięło i ile zostało,
zwolnić trochę miejsca w torebce aby włożyć portfel do torebki,
poprawić makijaż,
wrzucić wsteczny bieg,
wrzucić jedynkę,
ruszyć,
przejechać 3 km,
zwolnić ręczny.




tdxls - 13-05-2003 13:34
Tłumaczenie z francuskiego pisma 'Rohtas'. "Polska"

Oto znajdujemy się w świecie absurdu.
Kraj, w którym co piąty mieszkaniec strącił życie w czasie drugiej wojny światowej, którego 1/5 narodu żyje poza granicami kraju i w którym co 3 mieszkaniec ma 20 lat.
Kraj brutalnie oderwany od wiekowych tradycji, który odbudował swoja stolice wg obrazów Canaletta, a stare miasto odtworzył jako nowe.
Kraj, który ma dwa razy więcej studentów niż. Francja, a inzynier zarabia tu mniej niz. przecietny robotnik.
Kraj, gdzie czlowiek wydaje dwa razy wiecej niż zarabia, gdzie przeciętna pensja nie przekracza ceny trzech par butów, gdzie jednocześnie nie ma biedy a obcy kapitał się pcha drzwiami i oknami.
Kraj, w którym koncesjami rządzą monopoliści:
Kraj ze stolica, w której centrum stoją nowoczesne biurowce, oferujące pomieszczenia po10-35 USD za metr.
Kraj, w którym cena samochodu równa się trzyletnim zarobkom, a mimo to trudno znaleźć miejsce na parkingu. Państwo, w którym można sobie kupić chodniki, postawić parkomaty i płacić państwu tylko 10% podatku od zysku.
Kraj, w którym rządzą byli socjaliści, w którym święta kościelne SA dniami wolnymi od pracy(!!!), Gdzie otrzymanie paszportu do niedawna stanowiło problem, a mimo tego ponad 3,5 ml? Obywateli rocznie wyjeżdża na wczasy za granice.
Jedyny kraj byłego bloku socjalistycznego, w którym obywatelowi wolno posiadać dolary, choć nie wolno mu ich kupić ani sprzedać poza bankami i kantorami.
Cudzoziemiec musi zrezygnowane tu z „jakiejkolwiek logiki, jeśli nie chce strącić gruntu pod nogami.
Dziwny kraj, w którym z kelnerem można porozmawiać po angielsku, z kucharzem po francusku, a z ministrem lub jakimkolwiek urzędnikiem państwowym tylko za pośrednictwem tłumacza.

Polacy ! Jak wy to robicie?




ponury63 - 15-05-2003 12:07
"jak nam ukradna fure, to musza nam oddac samolot- to taka stara polska tradycja"

Baca robi wymówki swojej żonie.
- Ze nas zbóje napadli i łograbili, to ich zbójeckie prawo. Ze ciebie zdupcyli, to ich zbójeckie prawo. Ale że ty dupą rusałaś, to już zwykłe kurestwo.... :oops:




ponury63 - 15-05-2003 12:11
Do dyrektora cyrku zgłosiła się kandydatka do pracy.
- Co pani potrafi?
Kobieta kładzie na podłodze jabłko, robi nad nim coś w rodzaju tańca brzucha, następnie szpagat; po chwili wstaje - jabłka nie ma. Zachwycona sama sobą pyta:
- No i jak?!?
- Całkiem nieźle, ale u nas jest już taka, co robi ten numer, ale z wiadrem....




marekrzy - 15-05-2003 14:27
Dyrektor namówiwszy sekretarkę do dokonania czynu nierządnego zrzucił jednym ruchem ręki wszystko z biurka, przełożył ją przez pusty blat, i pozbywając się niepotrzebnych fragmentów ubrania począł wykonywać niezbyt dystyngowane ruchy, które obojgu mimo to sprawiały niekłamaną przyjemność.
W pewnym momencie jednak sekretarka potrząsając głową sprawiła, że jej warkocz dostał się w szczelinę niszczarki, a ta zaczęła nieubłaganie wciągać włosy nieszczęsnej w szczelinę.
Krzyczy więc sekretarka:
- Warkocz, warkocz!!!!!!!!!!!
A dyrektor:
- Wrrrrrrr, Wrrrrrrrrr.....



Krystian - 15-05-2003 22:07
Córka:-Mamusiu co to jest UNIKAT?
M.- Daj mi spokój, boli mnie głowa :eek: idź do taty...
C.- Tato co to jest UNIKAT, muszę wiedzieć na jutro do szkoły...
T.- :eek:...UNIKAT to taki facet co unika kobiet...
C.- AAAAAA, to już lepiej nie pytam co to jest DUPLIKAT :lol:



ewusia - 16-05-2003 08:48
Dlaczego blondynka zaklada torbe foliowa na glowe?
Bo chce wystapic w reklamówce.

Jedzie dresiarz nowiutka Beta 7. Nagle wjechal na
butelke i poszla guma.
No to drech zabiera sie za zmane kola. Odkreca to kolo i odkreca, a tymczasem podchodzi do niego drugi dresik i sie pyta:
Co robisz?
No jak to co? Odkrecam kolo!
Na to drugi dres jeb! w szybe kamieniem i mówi:
No to je biore radio!

Spotykają sie trzy bociany, stary, średni i bardzo
młody i rozmawiaja o tym jak spedzały ostatni tydzień.
Ja uszczęśliwiałem staruszków w Krakowie - mówi stary.
Ja uszczęśliwiałem trzydziestolatków w Warszawie -
mówi średni.
A najmłodszy:
A ja straszyłem studentów w Poznaniu.

Przychodzi babcia do lekarza i mówi:
Panie doktorze mam taki problem. Cały dzień popierduje sobie, to
znaczy chciałam powiedziec puszczam gazy. No ale właściwie nie jest to takie straszne bo w ogóle ich nie słychać i nie śmierdza.
Powiem panu, że odkąd weszłam do pana gabinetu zdążyłam już puścić 20 o przepraszam 21 razy, ale pan i tak tego nie zauważył, bo one sa super cichutkie i absolutnie bezwonne. Prosiłabym jednak by pan mi coś zapisał bo to takie krępujące.
Lekarz bez słowa wyciaga długopis i wypisuje recepte.
Prosze brać te pastylki 3 razy dziennie i zgłosić się do mnie za
tydzień.
Za tydzień przychodzi babcia znowu i mówi:
Panie doktorze! Całkowita tragedia! Wprawdzie nadal
są całkowicie bezgłośne, ale potwornie śmierdzą.
No tak, jak na razie przywróciłem pani węch, teraz musimy popracować nad słuchem.

Młody, niedawno zatrudniony pracownik wychodzi wieczorem z
opustoszałego już biura. Na korytarzu spotyka swojego prezesa
stojącego nad niszczarką z jakims ważnym pismem, opatrzonym mnóstwem pieczątek.
Prezes minę ma zakłopotaną.
- Czy potrafi pan obsłużyc tą maszynę? - pyta prezes.
- Oczywiście - odpowiada pracownik.
Bierze dokument, wkłada do szczeliny, naciska START. Po chwili
dokument znika.
- Doskonale, doskonale - cieszy się prezes - Chciałbym dwie
kopie.




tdxls - 16-05-2003 08:53
Uniwersytet Warszawski, wydział biologii, egzamin z botaniki. Student siedzi już prawie godzinę i idzie mu coraz gorzej. Profesor postanowił mu dać ostatnią szansę:
- No więc zadam panu ostatnie pytanie. Jak pan odpowie dostaję pan trojkę, jak nie, to pan oblał. No wiec niech pan mi powie ile jest liści na tym drzewie? - powiedzial profesor wskazujac za okno.
Student myśli... patrzy na drzewo... znowu myśli, wreszcie mówi:
- Pięć tysięcy osiemset czterdzieści dwa!
- A skąd pan to wie!? - pyta profesor.
> - Ale to juz jest drugie pytanie...




tdxls - 19-05-2003 14:40
Ksiądz i siostra zakonna wracają z konwencji kiedy nagle samochód im nawala.
Ponieważ awaria jest poważna, zdani są na nocowanie w przydrożnym hotelu.
Jedyny hotel w okolicy ma wolny tylko jeden pokój, więc powstaje mały problem.
- Siostro, wydaje mi się że w obecnym przypadku Pan nie będzie miał nam za
złe jeśli spędzimy noc w tym samym pokoju. Ja prześpię się na podłodze siostra weźmie łóżko...
- Myślę ze to będzie w porządku...
Wiec jak ustalili tak i zrobili. Po 10 minutach.
- Ojcze jest mi strasznie zimno....
- Dobrze, podam Siostrze koc z szafy...
10 minut później.
- Ojcze, nadal mi strasznie zimno....
- No dobrze, podam Siostrze następny koc... Po kolejnych 10 minutach.
- Ojcze, nadal mi strasznie zimno. Nie sądzę, aby w tym wypadku Pan miał nam
za złe abyśmy zachowali się jak mąż i żona w tą jedyna noc...
- Masz rację..... wstawaj i sama weź sobie ten cholerny koc.




Agacka - 20-05-2003 09:24
Siedzi wariat na fotelu, zajęty czymś bardzo.
Nagle zegar odzywa sie, dzwoniąć trzy razy.
Wariat:

-Przeciez wiem, że już pierwsza, nie musisz mi trzy razy powtarzać!!!



tdxls - 20-05-2003 13:48
Jedzie Arab przez pustynie z żoną do lekarza. Arab oczywiście na wielbłądzie żoną 50m za nim na piechotę. Jadą tak juz 3 dni i w pewnym momencie arab nagle staje odwraca się i pyta żony:
- Masz czarny mazak???
- Nieeeee..
- To śmigaj do domu po mazak!
Po sześciu dniach zmizerniała żona powraca do swego wybrańca.
- Masz!!!
- Mam, mam,
- a biały masz???
- Nieeee, nieee maaam..
- To jazda po biały mazak!
Znów mija sześć dni, wraca..
- Masz!!!
- Mam, mam.
- To narysuj mi na plecach szachownice..
- ???!!!
- Nooo!
Mija chwila arab pyta:
- Narysowałaś?
- Tak, narysowałam..
- Proporcjonalną, dokładną ?
- No pewnie..
- To podrap mnie w A4..




Szdom - 20-05-2003 14:38
W środku nocy Jasio woła do mamy:
- Mamo jestem głodny! Daj mi chleba!
- Śpij rano dostaniesz! W nocy nikt nie je.
- Jak to nie je?! Przecież słyszę, że wy tam z tatą coś ciamkacie! :grin:



tdxls - 20-05-2003 14:50
Amstrong ląduje na Księżycu. Wysiada z lądownika i mówi:
- To jest mały krok dla człowieka, ale duży dla... Zaraz, co to?
Patrzy, a parę metrów dalej pali się ognisko przy którym siedzi troje ludzi
i pieką kiełbaski.
Okazuje się, że są to Rosjanin, Egipcjanin i Polak.
- A wy co tu robicie? - pyta Amstrong.
- No, ja akurat doiłem krowę, i jak pieprznęło w Czarnobyl to aż tu
doleciałem - mówi Rosjanin.
- A ja - mówi Egipcjanin - chodziłem po piramidach i tak jakoś mnie
przerzuciło.
- No a ty? - pyta Polaka.
- Kur.. nie wiem - z wesela wracam.




tdxls - 20-05-2003 14:59
Egzamin na weterynarii. Po półgodzinnym maglowaniu profesor rzuca studentowi pytanie ostatniej szansy:
- Niech pan powie, czy krowie można zrobić skrobankę?
- Nie wiem, panie profesorze.
- Nie postawię panu na razie oceny niedostatecznej. Niech pan się dowie, jak brzmi odpowiedź na to pytanie. Wyjeżdżam dziś na pięć dni. Gdy wrócę, zgłosi się pan do mnie i powie, co się na ten temat dowiedział.
Student rzucił się do nauki. Pierwsze dwa dni spędził na przesiadywaniu
W czytelni i obdzwanianiu znajomych. Bez skutku! Nikt nie posiadał żadnych danych na temat skrobanek u krowy. Student popadł w rozpacz i przez kolejne dwa dni zalewał intensywnie robaka w pobliskim barze. Gdy pojawił się tam trzeciego dnia i ponurym głosem zamówił kolejne pół litra, barman nie wytrzymał i go zagadnął:
- Panie, co z panem jest? Przychodzisz tu pan już trzeci dzień. Przez ostatnie dwa dni zalałeś się pan jak świnia, zarzygałeś pan stolik i naubliżałeś gościom! Co jest z panem? Czemu pan tak pijesz? Może można panu
jakoś pomóc?
- Tak. Nie wie pan, czy krowie można zrobić skrobankę?
- Uuuu... A toś się pan rzeczywiście wpakował...




Szdom - 20-05-2003 14:59
Dwaj faceci jadą w pociągu. Jeden z nich zagaja
A niedwiedia ty jebał ?
A pacziemu sprasiwajesz ?
A wot tak, dla padtrimania razgawora ...

Pewien dziesieciolatek mial problem z matematyka, jego rodzice probowali wszystkiego od korepetycji do hipnozy - bez skutku. W koncu, zrezygnowani postanowili wyslac go do szkoly przyklasztornej. Po pierwszym dniu chlopak wrocil do domu ze skoncentrowanym wyrazem twarzy, minal swoich rodzicow, zamknal sie w pokoju i przez ponad dwie godziny zakuwal matematyke. Po tym czasie wyszedl na obiad, szybciutko go zjadl a nastepnie wrocil do pokoju i robil zadania az do poznej nocy. Od tamtej pory kazdy dzien wygladal zadziwiajaco podobnie. Po miesiacu matka wrocila rozradowana z wywiadowki i mowi:
- "Synku, dostales szostke, powiedz jak to sie stalo, czy to dlatego ze uczyly cie zakonnice?"
- "Nie"
- "To moze dlatego ze uczyliscie sie w malych grupach"
- "Nie"
- "Podreczniki? nauczyciele? klimat?"
- "Nie"
- "To co?"
- "Wiesz, kiedy przyszedlem tam pierwszego dnia i zobaczylem tego kolesia przybitego do plusa - wiedzialem ze mam przejebane"



tdxls - 20-05-2003 15:01
Egzamin z zoologii:
Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest
przykryta tak, że widać tylko nogi ptaka.
- Nie wiem - mówi student.
- Jak się pan nazywa? - pyta profesor.
Student podciąga nogawki.
- Niech pan profesor sam zgadnie




tdxls - 20-05-2003 15:03
Zdenerwowany profesor wpada do sali wykładowej i od progu ruga studentów:
- Lenie, nieroby, nieuki! Wy nic w życiu nie osiągniecie! Czy wy wiecie, że Aleksander Wielki w waszym wieku władał już połową świata?!
Na to jeden ze studentów:
- No tak, panie profesorze, ale Aleksander za nauczyciela to miał Arystotelesa.




Szdom - 21-05-2003 12:15
Mąż przychodzi do domu i*siada na kibelku. Tymczasem żona krząta się po mieszkaniu i*słyszy, że z*kibla dochodzą jakieś postękiwania. Myśli sobie: Zrobię mężowi kawał i*zgaszę światło. Gdy to już zrobiła z*kibla słychać krzyk:
- O*Boże! Ratunku!
Przerażona otwiera drzwi i*zapala światło. A*mąż mówi:
- Jezuuuu! Myślałem już, że mi oczy pękły.



sanipro - 21-05-2003 20:59
Tak! Wiem, że forum jest nieczynne do czwartku, ale co mi szkodzi. Przecież nikt tej wiadomości nie przeczyta.

Być może już znacie niżej przytoczony list. Podono jest inny list - z Polski, która nie weszła do UE. Chętnie przeczytałbym ten list.

Kochana Mamusiu!

W Unii jest fajnie, niczego tu nie brakuje. Cukier jest po 4 zł za kg, benzyna po 5,50 zł za litr, masło po 4,10 zł za kostkę, chleb po 3,20 zł za bochenek, a paczka papierosów po 12 zł. Jeśli chodzi o nasz dom, to latem przyjechał pan Helmut z Berlina. Najpierw postawił piwo, a potem pokazał akt własności z 1937 r. I powiedział, że teraz to jego ziemia i wszystko, co na niej. Może to i lepiej, i tak nie byłem w stanie płacić podatku katastralnego (Mamusia wie, 2% od wartości nieruchomości rocznie). Za to w przytułku mamy kolorową telewizję i fajne filmy. Pracy na razie nie ma, ale mówią,
że będzie. Jak dożyję, to za 6 lat będę mógł pracować w Niemczech albo Austrii. W mieście budują nowy urząd. Unia dała trochę grosza. Firma Heńka Kowalskiego startowała w przetargu, ale rozstrzygano go w Brukseli i wygrali Szwedzi. Co prawda inżynierów sprowadzili od siebie, ale Heniek
i tak się cieszy, bo uznali jego kwalifikacje i pozwolili nosić cegły. Niech sobie chłop zarobi, bo jego firma już nie wytrzymuje tego zwiększonego VAT-u w budownictwie. Chciał wysłać syna na studia do Francji, ale nie miał na to pieniędzy. Córka jednego z ministrów miała więcej szczęścia
i dostała unijne stypendium. Chłopak Henia jest całkiem zdolny, więc zdawał na naszą politechnikę. Byłby się dostał, gdyby nie konkurencja młodzieży z innych krajów unijnych. W końcu tam uczelnie też są przepełnione. Na razie jest na darmowym stażu w hipermarkecie. Ostatnio w mieście pojawiło się mnóstwo byłych rolników. Mówią coś o nierównej konkurencji, niskich dopłatach i limitach produkcyjnych. Nie wiem o co im chodzi, przecież mieli najwięcej zyskać na integracji. Do domu naprzeciwko wprowadziło się młode małżeństwo - Tomek i Jacek. To bardzo wrażliwi ludzie, nawet starają się o adopcję. Pani kurator jest bardzo tolerancyjna
i świeżo po aborcji, więc mają duże szanse. Niech Mamusia na razie siedzi na tej Białorusi, bo tu szaleje eutanazja, zwłaszcza, że ubezpieczalnia już
o Mamusię pytała. To tyle, bo idę po zasiłek. Będę go pobierał jeszcze dwa miesiące.
Całuję mocno,
Zdzisiek

P.S. Niech mi Mamusia przyśle kilo szynki, ale takiej ze zwykłego prosiaka, bo te nasze świecą po nocach.

P.P.S. Niech Mamusia wyśle ten list swoim znajomym. Może za kilkanaście lat do mnie wróci. Wtedy Polski już pewnie nie będzie, ale w końcu będę obywatelem nowego euroregionu...




sanipro - 22-05-2003 08:25
Chcę zauważyć, że ostanio mamy na forum bardzo niską frekwencję, a przecież zaczynają obowiązywać normy europejskie. Abyśmy nie byli zaskoczeni należy zapoznać się z nimi wcześniej.

Norma Unii Europejskiej EUROISO-K2003 - kot

Kot: zwierzę z rodziny kotowatych.

Wyposażenie:
Łapy - szt. 4 - ostro zakończone (pazury)
Uszy - szt. 2
Oczy - szt. 2
Ogon - szt. 1

Oczy i uszy osadzone są przedniej części zwanej głową, głowa jest trwale przymocowana do tułowia (łącznik - szyja). Do tułowia przymocowane są również trwale łapy-2 z przodu i dwie z tyłu oraz ogon. Całość pokryta sierścią.

Część szczegółowa:
Dopuszczalne kolory sierści: czarny, brązowy, biały, szary. Dopuszcza się dowolne mieszanie kolorów.

Ciężar osobnika dorosłego musi zawierać się w granicach 3.5kg - 4.5kg a jego długość liczona od pyszczka do końca ogona nie może być większa niż 90cm i mniejsza niż 60cm.

Wzrost mierzony w kłębie musi być w przedziale 23cm - 30cm. Określa się jednocześnie maksymalną długość ogona na 40cm.

Otwór gębowy (pyszczek) powinien być zaopatrzony oprócz szorstkiego języka o chropowatości 1500 również w zestaw zębów (załącznik definicji zęba) w ilości: 16 zębów szczęki górnej i 14 dolnej.

Oczy: powinny być barwy zielonej, warunkowo dopuszcza się brązowe. Dno oka musi być wyposażone w system wzmocnienia światła w drodze wielokrotnego odbicia.

Tęczówka oka musi mieć możliwość zmiany rozmiaru w zakresie 1.2mm - 10mm. Rozstaw oczu liczony centralnie: 30-35mm.

Rozstaw łap musi być symetryczny i zgodny z przebiegiem osi długiej.

Długość włosa ma zawierać się w przedziale 8mm - 55mm.

Liczba wypadających włosów dziennie nie może przekroczyć: normalnie - 150szt, w okresie lnienia: 553szt.

Nie są w powyższym liczone wibrysy, których kot może rocznie stracić max 3szt.

Na podstawie opinii ekspertów uznaje się kota jako zwierzę mięsożerne, jednakże Komisja nakazuje dostosowanie kota do wszystkożerności w nieprzekraczalnym terminie jednego roku.

Wszelkie osobniki nie spełniające powyższych wskazań nie są uznawane za kota i w przypadku niedopasowania egzemplarza do zaleceń komisji przez okres przejściowy wynoszący jeden rok powinny zostać zlikwidowane.

Osobniki spełniające warunki uznaje się za zgodne z normą K2003.Osobniki zostaną oznakowane w sposób trwały znakami: produkt naturalny, produkt ekologiczny-ulega biodegradacji, produkt niebezpieczny - ostre zakończenia.



ponury63 - 23-05-2003 17:46
Alew narobili!!! Takie śliczne było Forum i co??? BUUUUUUU!!!

Jak można inaczej nazwać podpaski? Chusteczki dowcipne....

Córeczka z mamą kąpią się w wannie. Mała, zaciekawiona łonem rodzicielki, pyta:
-Mamusiu, co to jest?
-Szczoteczka.
-Acha... a tatuś też ma taką szczoteczkę, tylko na kiju...
-Skąd to wiesz?!?!
-Bo wczoraj widziałam, jak tatuś tą szczoteczką czyścił zęby cioci Zosi... :smile:

Jak się nazywa chłopca, który zjadł mamusię i tatusia?
Sierota.
A jak sie nazywa chłopca, który zjadł mamusię, tatusia, ciocię, wujka, babcię i dziadka?
Łakomczuch...




Krystian - 26-05-2003 12:51
Jedzie BLONDI autostradą i słyszy w radiu komunikat :,,UWAGA wszyscy kierowcy na autostradzie od Krakowa w kierunku Katowic pirat drogowy jedzie pod prąd..." A BLONDI na to :,,Żeby to jeden,... SETKI PIRATÓW!!!"



ponury63 - 26-05-2003 13:01
W szkole na dużej przerwie, nauczycielka przechadza się po boisku szkolnym. Dzieci biegają, grają w piłkę, tylko jeden chłopiec stoi prawie nieruchomo z wzrokiem wbitym gdzieś w dal. Stroskana nauczycielka pyta:
-Źle się czujesz?
-Nie, skąd....
-Jesteś chory?
-Nie...
-Dzieci cię nie lubią?
-Lubią!
-To dlaczego tak tu stoisz???
-Bo ja jestem bramkarzem... :smile:




ponury63 - 26-05-2003 13:34
Co ludzkość zawdzięcza pięciu wybitnym Żydom?
Mojżeszowi - prawo.
Chrystusowi - miłosierdzie.
Marksowi - świadomość.
Freud'owi - podświadomość.
A potem Einstein powiedział, że wszystko jest względne... :smile:




ketiso - 26-05-2003 15:07
Godnym odnotowania faktem są dzisiejsze 70 już urodziny znakomitego,niestrudzonego podróżnika,nie kogo innego jak Koziołka Matołka we własnej osobie.Poczciwy ,stary Koziołczyna taką piękną okrągłą rocznicę dzisiaj przeżywa.
HEJ!



tdxls - 27-05-2003 14:47
Piszę do Ciebie tych kilka linijek żebyś wiedział, że do Ciebie pisze. Więc jeśli otrzymasz ten list to znaczy, że dobrze że do Ciebie dotarł. Jeśli go nie otrzymasz to poinformuj mnie o tym wyśle go jeszcze raz. Piszę do Ciebie wolno, bo wiem, że nie potrafisz szybko czytać. Ostatnio ojciec przeczytał w pewnej ankiecie, że najwięcej wypadków zdarza się kilometr od domu, dlatego zdecydowaliśmy się przeprowadzić dalej. Pogoda nie jest tu najgorsza.
W tamtym tygodniu padało tylko dwa razy. Pierwszy raz padało 3 dni, drugim razem cztery. Jeśli chodzi o ta kurtkę, którą chciałeś, wujek Piotr powiedział, jeśli ci ją wyślę z guzikami, które są ciężkie, to będzie drogo kosztowało, więc oderwałam guziki i włożyłam je do kieszeni. Ojciec dostał pracę, jest
bardzo dumny, ma pod sobą jakieś 500 osób. Kosi trawę na cmentarzu.
Twoja siostra Julia, ta, która wyszła za swojego męża, wreszcie urodziła, nie znamy jeszcze płci, dlatego Ci jeszcze nie powiem czy jesteś wujkiem czy ciocią. Jeśli to dziewczynka twoja siostra chce nazwać ją po mnie, ale to będzie dziwne nazywać ja "mama". Nie wiedzieliśmy za to wujka Izydora, tego, który umarł w tamtym roku... Gorzej jest z twoim bratem Jasiem. Zamknął samochód i zostawił w środku kluczyki, musiał iść do domu po drugi komplet, żeby nas wyciągnąć z auta. Jeśli będziesz
się widział z Małgosią pozdrów ją ode mnie, jeśli jej nie będziesz widział nic jej nie mów.Twoja mamusiaKrysia.P.S. chciałam Ci włożyć parę groszy do listu, ale zakleiłam już kopertę.




ketiso - 29-05-2003 21:20
Przychodzi pacjent do lekarza .
Lekarz zadał mu pytanie.
-Czy to prawda ,że cierpi pan na syndrom chronicznego niezdecydowania?
pacjent po dłuższej chwili odpowiada:
-właściwie i tak i nie.

HEJ!